...wszystko było inne. Świat był inny. Ludzie byli inni. My byliśmy inni
Mateusz.

4 czerwca

Jest dziwnie. Jak zawsze. Dzień się kończy i co z tego? Nic. Mija wszystko jak zazwyczaj, a ja siedzę i myślę. Miałem kiedyś nadzieję, że spotkam kogoś, kto będzie w stanie cokolwiek zmienić. Niestety... Nie spotkałem.
Minęło sporo czasu od momentu zmian. Właściwie zmian, których nie chciałem. Ale nie ja zdecydowałem, zadecydowała Ona. Zadecydowała moja wiara, która poniekąd wpłynęła na inne osoby. Zadecydowały znaki. Zniszczona gitara i rozbita szyba.
Tylko, że rozbitą gitarę ktoś sprzątnął. Tylko, że rozbite szkło nadal wisi, a to co było nie wraca. Może opowieść o szkle, tym rozbitym była by w stanie coś zmienić, gdyby ktoś zmienił jej zakończenie.
Nikt go nie zmieni. Bo mogą je zmienić tylko dwie osoby, autorzy... Niech nie zmieniają. Czas to naprawi....

8 czerwca

Zataczałem krąg. Między szklanki brzegiem a dnem...
I tak można by opowiadać wiele. Dwa dni temu poszło całe wino, całe czerwone półsłodkie wino bułgarskie, wino z mojej 18stki. Poszło tak bardzo niekulturalnie, poszło z gwinta.
Bardzo często słyszałem opowieści o tym, że nadzieja matką głupich jest. A skoro jest - więc może czas najwyższy, po raz kolejny, udowodnić sobie, że nie jest się idiotą?
Stać mnie na wiele...
A dziś. Dziś zaczęło się wracanie czegoś nowego, co było kiedyś czymś starym, czegoś co czas najwyższy dookreślić. Mam nadzieję, że wróci silniejsze niż odeszło.
Każde szkło można wymienić, ale lepiej, bo trudniej naprawić je, skleić, a wówczas nabywa nowej lepszej cechy - delikatności. Nową metodą jest większa dbałość o szczegóły.
Ostatnio podjąłem się diabelnie trudnego zadania, czyli posprzątania swojego królestwa. Idzie powoli... ale idzie do przodu. Niech tak pozostanie.

9 czerwca

Szczęście?
Ponoć mam wiele. Ponoć jestem kimś kto po prostu powinien otworzyć oczy, aby zobaczyć coś to, co już ma. Ponoć moje szczęście to moje szkło. I dobrze.
Muszę uporządkować wszystko. Odkopać wiele, zakopać skarb i go później ponownie odnaleźć, żeby tak naprawdę zrozumieć co mam...
Kolorowa wódka. Nie lubie wódki. Dwie lampki wina. Półsłodkiego. Miało być piwo. Nie chce piwa.

Facet to świnia. Wykorzystuje swoją przewagę fizyczną do osiągnięcia własnego celu, nawet jeżeli ten cel jest nic nie znaczący.
Kupie korale. Brązowe albo w granacie, być może fiolecie. Mój amulet nieskończoności zniknie z mojej szyji i pojawi się na prawej dłoni. A korale... Korale zajmą jego miejsce.
Czas na własne spełnienie. Czas na własne marzenia.
Zacznijmy od tych najprostszych...

Darmowy hosting zapewnia PRV.pl : lergips, carloss, helikrc, regolka.wjo, mks-wroclaw
Dziel sie multimediami na Patrz.pl